Wieża. Jasny dzień – pamiętam, że po tym seansie na festiwalu w Gdyni nie mogłem dojść do siebie, zachwycony tym, co zrobiła Jagoda Szelc. Świetnie zagrane, przepiękne plenery, no i ta tajemnica, która do tej pory mnie intryguje, a upłynął już kawał czasu :)
Wielkie piękno - kto nie widział, a wiem, że jeszcze tacy są (chociaż nie wiem gdzie się uchowali) to po prostu muszą ten film zobaczyć. Ja go widziałem chyba ze sto razy, a mimo to, zawsze jak słyszę muzykę sceny początkowej, chce mi się tańczyć i oglądać go po raz kolejny. Kocham Sorrentino!